Spór o płace zwykle sprowadza się do fałszywej alternatywy: „albo wyższe pensje, albo zdrowe firmy". Tymczasem wynagrodzenia to dwie rzeczy naraz: koszt dla pojedynczego pracodawcy i popyt dla całej gospodarki. Gdy ludzie zarabiają więcej, więcej wydają — a z tych wydatków żyją lokalne firmy.
Płaca to popyt, nie tylko koszt
Pieniądz w kieszeni osoby o niższych dochodach wraca do gospodarki niemal w całości — na czynsz, jedzenie, usługi, drobne zakupy. Ekonomiści nazywają to wysoką krańcową skłonnością do konsumpcji. Dlatego podniesienie najniższych płac przekłada się na popyt szybciej niż obniżka podatków dla najlepiej zarabiających.
Gdzie wraca dodatkowa złotówka
| Grupa | Krańcowa skłonność do konsumpcji | Efekt dla popytu |
|---|---|---|
| Najniższe dochody | bardzo wysoka | złotówka niemal w całości wraca do obiegu |
| Średnie dochody | wysoka | większość trafia w konsumpcję |
| Najwyższe dochody | niska | znaczna część trafia w oszczędności/aktywa |
Postulaty Razem
- Ambitna płaca minimalna powiązana z przeciętnym wynagrodzeniem, nie zamrożona uznaniowo.
- Jawność wynagrodzeń — koniec z tajemnicą pensji, która utrwala lukę płacową.
- Ograniczenie umów śmieciowych i objęcie pracy realną ochroną.
To druga strona medalu wobec podatków — system danin omawiamy w tekście: Kto naprawdę dźwiga ciężar podatków.
